Blogi - Gliwice na kartki

Za czym ta kolejka?
Tuba Gliwic/HydeParkNews

Ze szkoły wracałam wcześniej, niż mama z pracy, zatem zlecone miałam „polowanie” na jedzenie. W praktyce oznaczało to zajęcie kolejki w mięsnym tak, żeby któreś z rodziców lub babcia mogli mnie zmienić w odpowiednim czasie i jako tako zaopatrzyć lodówkę. Nie powiem, żeby to zadanie sprawiało mi przyjemność. Z drugiej jednak strony, ciekawa życia, łykałam tę lekcję społecznych relacji.

2016-01-30 18:33:53

Gdy byłam młodsza, stałam w kolejce w Fadomce przy ul. Pszczyńskiej. Moja mama, filigranowa i nadal sama wyglądająca jak dziecko, nosiła wtedy pod sercem moją siostrę. W pierwszych miesiącach nie chwaliła się tym w kolejce i nie oczekiwała względów. Gdy jednak ciąża była już widoczna, bez słów nawet należało jej się pierwszeństwo w zakupach.

 Wnętrze sklepu spożywczego przy ul Wieczorka

Nie ma przesady w tym, co pokazują filmy Barei. Komitety kolejkowe były na porządku dziennym, a pilnowanie swojego miejsca w ogonku urastało to rangi sprawy życia i śmierci. Gdy więc moja kochana mama pojawiła się w sklepie z widocznym wybrzuszeniem pod płaszczem, jej młoda buzia i niewielki wzrost, mimo skończonych 27 lat, wywołały w starszych paniach sporą konsternację. Jedna z odważniejszych i gorzej wychowanych klientek mięsnego nie zdzierżyła napięcia i wybuchła na cały sklep stertą wyzwisk, z których do moich dziecięcych uszu dotarło zwłaszcza to, że moja mama jest „smarkulą (uwaga: eufemizm), która udaje ciążę, żeby dostać towar poza kolejnością”.

Byłam dzieckiem, ale zawrzało we mnie poczucie niesprawiedliwości. Nauczona szacunku do starszych jak pacierza i tabliczki mnożenia, nie wytrzymałam. „Proszę nie krzyczeć na moją mamę. Ona mi urodzi Gosię” – wyrzuciłam z siebie z płaczem. Reszta kolejki wzruszona moją reakcją zganiła niegrzeczną kobietę, a mama – skromna i nieśmiała młoda kobieta – z wypiekami na twarzy dokonała zakupów i czym prędzej opuściła to niewdzięczne miejsce.

To nie jedyny przypadek uzyskania przez nas forów w kolejce po mięso. Drugi był dla mnie jeszcze mniej przyjemny. Tym razem byłam już nieco starsza, mieszkaliśmy wtedy na Zubrzyckiego, i w tamtejszym sklepie po szkole zajęłam kolejkę. Była ze mną babcia Bronia, jednak ze względu na fakt, że na jedną osobę przypadała określona ilość mięsa, musiałam stać z nią, żeby móc kupić jedzenia dla dwóch naszych domów.

Pawilon handlowy w Łabędach ul  Strzelców Bytomskich  wnętrze

Niemal czuję mdlący zapach, który unosił się w sklepie. Z nosem przy ladzie starałam się nie myśleć o tym, jak bardzo jest mi niedobrze. Czułam na sobie ciężar odpowiedzialności za poważne zadanie zaopatrzenia rodziny w mięso. Wodziłam palcem po ladzie chłodniczej, kłótnie w kolejce słysząc ledwie gdzieś w tle. Nagle ktoś mocno mnie spoliczkował, ktoś zaczął mną trząść, a wzrok mój spoczął na kilkunastu parach wiszących nade mną oczu. Wyrwałam się wściekła, próbując oponować. I wtedy zobaczyłam bladą jak śmierć babcię. Posadziła mnie na krześle, a ekspedientka pakowała do torby niezliczoną ilość najlepszych kawałków mięsa.

Dowiedziałam się, że zemdlałam.

To były udane zakupy.

Pawilon handlowy w Łabędach ul Strzelców Bytomskich

Pamiętam też, jak kilka razy, bawiąc się na podwórku, kątem oka zauważałam formujący się ni stąd ni zowąd pod sklepem ogonek. Stawałam w kolejce, nie pytając nawet, „za czym” ona jest. Biegnąc pod  oknem, które wychodziło na sklep, darłam się „maaaamuuuuusiuuu”. Chwilę później mama zbiegała po schodach i stawała ze mną pod sklepem. Najczęściej tak z nienacka „rzucali” kawę. Zdarzał się cukier i czekolada – innych produktów nie pamiętam.

Tę kolejkową przeszłość w Gliwicach wspominałam niedawno z kolegą. On zapamiętał mamy podszczypujące swoje pociechy, by płaczem „załatwiały” zakupy poza kolejnością.

Pawilon handlowy na os  Operetka - ul  Łokietka

Jeszcze jeden sklepowy obrazek zapadł mi w pamięci – wiszący w widocznym miejscu zeszyt skarg i wniosków. Bardzo chciałam być na tyle dorosła, żeby móc napisać w nim kilka swoich uwag.

Gdy nastały „nowe czasy” pewna byłam, że nigdy już nie usłyszę „pani tu nie stała”. A jednak… Odzwyczajeni od ogonkowego porządku, bardziej zaganiani niż kiedykolwiek, nerwowo reagujemy na konieczność czekania na swoją kolej. Na szczęście w wielu miejscach ten społeczny problem rozwiązują za nas maszyny. Ściskając w ręku wypluty przez nie numerek, nie patrzymy wilkiem na każdego, kto kręci się koło kolejki. Bo, jak mawiają, każdy powinien znać swoje miejsce w szeregu…

 

To drugi odcinek z cyklu „Gliwice na kartki”. Będą w nim publikowane obrazki - te sentymentalne i te historyczne, dotyczące Gliwic z okresu PRL. Ja byłam wtedy naiwnym dzieckiem, więc do współpracy zaprosiłam lokalnych miłośników historii ze Stowarzyszenia Gliwickie Metamorfozy, a także zapraszam wszystkich naszych Czytelników. Swoje opowieści można wysyłać na adres au@hydeparknews.pl. Opublikowane zostaną na specjalnie powstałym z tej okazji blogu, na Tubie Gliwic. Fanpage bloga znaleźć można na stronie: www.facebook.com/Gliwicenakartki.

Adriana Urgacz-Kuźniak

Fot. Gliwickie Metamorfozy

 


Tuba Gliwic/HydeParkNews

Udostępnij:


Galeria zdjęć

Komentarze

Brak komentarzy...

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

AKTUALNOŚCI

KALENDARZ WYDARZEŃ

16
Czwartek
Kwiecień 2026
Kwiecień
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
3031
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
123
imieniny:
Bernarda, Biruty, Erwina