REKLAMA

REKLAMA

Dla mnie pies to styl życia

Rozrywka

O swojej miłości do pięknej suczki o imieniu Tija, o tym jaką pozycję we współczesnym świecie zajmuje pies i gdzie go lubią, a gdzie nie opowiada gliwiczanka Agnieszka Kosak, autorka bloga „Na Wypad z Psem”.

Galeria zdjęć


REKLAMA

Trafiłaś ze swoim blogiem w moment, w którym zmieniają się pewne obyczaje związane z rolą psa w rodzinie i w społeczeństwie. Jak Ty to widzisz?

Na pewno żyjemy w czasach, gdzie ludzie mają na temat psa większą świadomość niż kiedyś. Dzisiaj psy są pełnoprawnymi członkami rodziny. Karmione są najlepszym jedzeniem, chodzą do fryzjera, śpią w łóżku i jeżdżą na wakacje. W miastach są budowane wybiegi dla psów i psie toalety. Ustawia się kosze na psie odchody, dostępne są woreczki. Zmienia się nasza mentalność, ale niestety bardzo powoli. Można to zauważyć szczególnie wśród starszych ludzi, przynajmniej na naszym podwórku. Tutaj nadal potrzebna jest edukacja. Niestety nie każdy wie, że zbieranie odchodów po swoim psie to nic strasznego, że czekoladowe cukierki to nie przysmak dla psa, a klapsy nie mogą być karą.

Dlaczego dla Ciebie Tija stała się tak ważna, że poświęciłaś jej nie tylko uczucia, ale wiążesz z nią kawał dobrze wykonanej pracy? Co do niej czujesz?

Tija jest nie tylko psem, ale przede wszystkim członkiem mojej rodziny. Planując każdy dzień, wakacje czy jakiekolwiek inne wydarzenia w pierwszej kolejności uwzględniam ją, a później dopiero całą resztę. Pies to obowiązki, wyzwania i duża odpowiedzialność. Jednak dla mnie pies to przede wszystkim styl życia, który kocham tak samo jak Tiję. Życie z nią wymaga pewnej dyscypliny, która bardzo mi odpowiada. Tija od samego początku jest dla mnie najważniejsza i dzisiaj nie wyobrażam sobie, że mogłoby jej nie być.

Jak Tija trafiła do Ciebie?

Tija jest psem z adopcji. Trafiła do naszego domu będąc szczeniakiem. Jest trzecim psem w moim życiu. Dwa poprzednie miałam mieszkając jeszcze w rodzinnym domu. Pierwszy pojawił się kiedy miałam 6 lat i od tamtej pory psy towarzyszą mi zawsze. Dom bez psa to nie dom.

Jakie miejsca w Gliwicach polecasz Na Wypad z Psem? Który z wybiegów jest najlepszy?

Gliwice, niestety, nie są miastem przyjaznym dla psów. Trudno tu znaleźć miejsce, które będzie bezpieczne i przyjazne do wybiegania czworonoga. Często spacerujemy po parku na Chorzowskiej, bywamy w lesie łabędzkim, chodzimy na pola za os. Sikornik. Odwiedzamy też lotnisko, ale jak sama nazwa wskazuje, nie jest to miejsce na spacery z psem. Dlatego tak często planuję czas z psem poza miastem. Nasze ulubione miejsca to lasy w Pilchowicach. Jeździmy też do Pławniowic, Sierakowic czy Goszyc (woj. opolskie) lub do Rud Raciborskich. Razem z Tiją kochamy góry, więc średnio raz w tygodniu jesteśmy na szlakach Beskidu Śląskiego.

Co do wybiegów dla psów, to w Gliwicach mamy nadal deficyt. W tak dużym mieście do dyspozycji właścicieli psów są dopiero trzy tego typu obiekty. Uważam, że każda dzielnica powinna być wyposażona w wybieg dla psów, bo przecież w każdej dzielnicy ludzie mają pieski. Wybieg, który polecamy w Gliwicach jest zlokalizowany w dzielnicy Trynek. Ma największą powierzchnię do biegania, urządzenia do agility, piaskownicę dla psów, a przede wszystkim jest oświetlony, więc bezpieczny również po zmroku.

Czy spotkałaś się z sytuacjami (pewnie tak), braku akceptacji dla obecności psa w jakimś miejscu? Jakie padały argumenty? Jak Ty na nie odpowiadasz?

Niemal codziennie spotykam się z takimi sytuacjami. Mijam każdego dnia kilka trawników z tabliczkami o zakazie wprowadzania psów. Są też obiekty, sklepy, czy restauracje do których z psem nie wejdziemy. Jeśli nie można, szanuję to i nie wchodzę. Jeśli ktoś nie lubi i nie akceptuje zwierząt, to moje argumenty tego nie zmienią.  Szukam innego PSOlubnego miejsca, bo dla zasady nie wydaję pieniędzy tam, gdzie nie kocha się psów. Zawsze jednak robię zdjęcie i informuję za pomocą swojego bloga czy fan page’a aby omijać ten punkt będąc z psem. Uważam, że o miejscach nieprzyjaznych czworonogom też trzeba informować.

Jak sądzisz, jak daleko zajdziemy w tym postrzeganiu zwierząt jako Non Human Person? Wiem, że to określenie dotyczy na razie tylko delfinów, ale w rzeczywistości to chyba psy są najwłaściwszym przykładem takiego rozumienia pozycji zwierząt w dzisiejszym czasie. Jakie jest Twoje zdanie?

To określenie powinno właściwie dotyczyć wszystkich zwierząt. Trzeba pamiętać, że to żywe istoty, które też czują i w takim kierunku powinno pójść nasze myślenie o ich prawach. Niby to wszyscy wiedzą, ale w praktyce wygląda to zupełnie inaczej.

 Napisałaś, że Tija jest dla Ciebie inspiracją. Wyjaśnisz to?

Tija jest moją inspiracją, bo właściwie gdyby nie ona, to nie byłoby bloga i np. dzisiejszej naszej rozmowy. Kiedy Tija skończyła rok pojechaliśmy na pierwsze wspólne wakacje. Długo szukaliśmy miejsca, które będzie przyjazne dla psa. Ważne było również to, by nie jechać zbyt daleko, bo nie wiedzieliśmy jak pies zniesie długą podróż samochodem. Postawiliśmy na Karkonosze. Szlaki przyjazne psom. Bliska odległość od Gliwic. Było świetnie. Właśnie na szlaku, podczas zdobywania Śnieżki narodził się pomysł pisania bloga. Wcześniej sama szukałam w Internecie miejsc, które są idealne na wypad z psem. Niestety trafiałam na jakieś szczątkowe informacje lub nie znajdowałam ich wcale. Postanowiłam wypełnić tę lukę i tak narodził się blog. Wbrew pozorom na blogowanie nie poświęcam zbyt wiele czasu. Z wykształcenia jestem m.in. dziennikarzem i przez kilka lat pracowałam w tym zawodzie. W związku z tym pisanie tekstów przychodzi mi dość łatwo. Zdjęcia robiłam zawsze, bo to fajny rodzaj pamiątki, a z Tiją i tak spędzam czas, więc blog to połączenie przyjemnego z pożytecznym. To jednak nie wszystko. Tija zainspirowała mnie również do organizowania raz w roku Gliwickiego Walentynkowego Psiego Spaceru Wielorasowego oraz Spotkań Psów Blogerów. Dzięki niej w naszej dzielnicy udało się zbudować psią społeczność, w wyniku czego w Gliwicach na Trynku został wybudowany wybieg dla psów. Same plusy.

Co robisz w życiu, gdy nie „wypadasz z psem”? Kim jesteś?

Rzadko zdarzają się sytuacje, gdy nie ma wypadu z psem. Każdy wolny czas staram się spędzać z Tiją. Aktywność na świeżym powietrzu to jest to, co obie uwielbiamy. Spacery, wyjazdy do lasu czy wędrówki po szlakach turystycznych to nasza codzienność. Jednak kiedy pies jest wybiegany, a ja mam czas dla siebie to wtedy realizuję swoje pasje, biegam, wychodzę do teatru albo słucham polskiego rocka podczas koncertów na żywo.

Dokończ proszę zdania:

W psach najbardziej cenię – to, że są tak wiernymi towarzyszami człowieka.

Uczę się od nich – radości życia, spontaniczności i pozytywnych emocji.

Tija wniosła do mojego życia – to, co najlepsze.

Mój pies jest dla mnie… najważniejszy.

Rozmawiała: Adriana Urgacz-Kuźniak

Tekst ukazał się drukiem w Magazynie Prestiż. 

Fot. Adam Nawrat

Fotografia Tija na sianie - Tomasz Dermin

 

Admin Admin

Udostępnij:


Komentarze

Ruda z Rud
To prawda...dobrze, że trafiłam na ten tekst, bo nawet kilka razy przeszło mi przez myśl, że oszalałam, bo dla mnie mój pies też jest najważniejszy. A planując wycieczki po górach, to szukam szlaków gdzie on da radę, a nie gdzie ja....:))

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

REKLAMA

AKTUALNOŚCI

Głosowanie

Zobacz wyniki

REKLAMA

KALENDARZ WYDARZEŃ

20
Czwartek
Wrzesień 2018
Wrzesień
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
2728293031
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
imieniny:
Eustachego, Faustyny, Renaty

REKLAMA