Rozpoczęła się kampania wyborcza. Uważajcie na „fejki”, „trolle” i „hejterów”

Wybory

To, o czym piszemy, dla niektórych jest oczywistością. Wśród naszych Czytelników są jednak również tacy, którzy o naszym współczesnym internetowym świecie nie wiedzą tak wiele. I do nich w szczególności kierujemy te słowa: wszelkie komentarze pod tekstami i sensacyjne informacje z odrobiną sceptycyzmu przesiewajcie przez wasz zdrowy rozsądek.

Dla osiągnięcia określonych celów politycznych, a czasem handlowych czy innych, w Internecie tworzone są specjalne treści, które nijak się mają do rzeczywistości. Czasem są to fejki, czyli zmyślone informacje, zazwyczaj o sensacyjnym zabarwieniu. Innym razem komentarze z fałszywych kont, (założonych np. w mediach społecznościowych takich jak facebook), które mają na celu oczernienie adwersarza/produktu/usługodawcy, a także ośmieszenie komentarzy i komentatorów, wyrażających przeciwne do „trolla” zdanie.

Kim jest troll?

W wyobraźni zobaczyć go możemy jako tolkienowskiego brzydala o zniekształconej twarzy. W Internecie mianem tym określa się ludzi, którzy trollują, czyli (za Wikipedią) w sposób zamierzony wpływają na innych użytkowników w celu ich ośmieszenia lub obrażenia (czego następstwem jest wywołanie kłótni) poprzez wysyłanie napastliwych, kontrowersyjnych, często nieprawdziwych przekazów. Podstawą tego działania jest upublicznianie tego typu wiadomości jako przynęty, która doprowadzić mogłaby do wywołania dyskusji.

Osoba stosująca trollowanie zwykle reaguje wrogo zarówno na próby uspokojenia dyskusji, jak i agresywne reagowanie na jego zaczepki, merytoryczna zawartość dyskusji ma zaś dla niego znaczenie tylko o tyle, o ile rozpala w dyskutantach negatywne emocje i przyczynia się do kontynuowania sporu.

Kim jest hejter?

Znowu za Wikipedią – to określenie osoby, która wyraża kłótliwe i agresywne komentarze w Internecie. Hejterzy różnią się od trolli, którzy starają się zwrócić na siebie uwagę poprzez prowokacyjne komentarze. Każdy może być ofiarą hejtera, ale ich głównym celem są zazwyczaj osoby publiczne.

Co to jest fejk (fake news)?

Fejk to fałszywa informacja, zdjęcie lub film zmontowane w ten sposób, że pokazują nieprawdę. Bardzo często fejk puszczany jest w obieg przez strony internetowe, które podszywają się pod znane portale lub ich nazwa jest bardzo zbliżona do tych, którym ufamy. Zdarza się, że takie informacje nieświadomie udostępniają nasi znajomi, co jeszcze bardziej może uwiarygadniać je w naszych oczach. Przemyślmy, czy mogą być prawdą.

Przykłady fejków, które szerokim echem odbiły się w Internecie, można mnożyć. Spośród ostatnich, najbardziej popularnych można wymienić ten o białym vanie, do którego porywane są dzieci przez łowców organów. Informacja ta powielana była niemal masowo. A przecież, żeby ją szybko zweryfikować wystarczyło zadać sobie pytanie: skąd wiadomo, do jakich celów służą rzekomo porwane dzieci? Jeśli dziennikarze czy też policja mają taką wiedzę, muszą również wiedzieć, kim są porywcze. Inny przykład do od kilku lat krążący w nieco zmienianej formie apel o krew dla dziecka z numerem kontaktowym: 515 250 700. Żerujący na naszym współczuciu dla dziecka apel, jest w rzeczywistości wyłącznie fałszywym łańcuszkiem, zapewniającym kolejnym kontom na facebooku duży ruch, a co za tym idzie – np. reklamy lub wiarygodność.

Internet, w tym media społecznościowe są  miejscem dość swobodnego wyrażania opinii. Oczywiście, one nie muszą być pozytywne. Jednak to, że nie stajemy z adwersarzem twarzą w twarz, nie widzimy kim jest, nie znamy jego problemów, nie odczytujemy emocji pozwala nam na publikowanie słów, których nie wypowiedzielibyśmy mu w twarz (taki paradoks face – booka). W idealnym świecie spieralibyśmy się na argumenty i zamieszczalibyśmy merytoryczne wpisy. W prawdziwym – często obrzucamy się błotem, stosując tzw. komentarze ad personam.

Taka rzeczywistość w Internecie bardzo mocno daje znać o sobie w okresie wyborów. Po tym, jak sukces swojej kampanii Internetowi zawdzięczał Obama, również polscy politycy „wzięli go na poważnie”. Wśród osób piszących komentarze są ci, którzy zatrudnieni zostali przez biorące w kampanii środowiska polityczne, a także wolontariusze sprzyjający temu czy innemu ugrupowaniu. Oczywiście, są też i nasi sąsiedzi, bo – jak wiadomo – Polak na sporcie i polityce zna się najlepiej.

Jestem pewna, że nadchodzące wybory – te lub następne, ukują nowe zjawiska będące częścią nieetycznego, ale skutecznego marketingu politycznego.

Można założyć, że dla wielu osób tekst ten nie będzie zawierał odkrywczych treści. Po ilości publikowanych fejków, a także obserwując konta znajomych, wysnułam jednak wniosek, że zjawiska te mają się dobrze (trafiają zatem wciąż na podatny grunt), i, co więcej, ich natężenie mocno wzrośnie w najbliższym czasie. Ich ofiarami padną osoby mniej obyte z Internetem – może te najstarsze, może te wciąż za młode, a może te, które po prostu korzystają z sieci okazyjnie. Dlatego sądzę, że warto ich uprzedzić, wyjaśnić im w czym rzecz i przestrzec, by nie dawały wiary wszystkiemu, co czytają. Warto swoje opinie ferować na bazie kilku niezależnych (a wręcz antagonistycznych) źródeł informacji. Warto  zastanowić się, czy są prawdziwe, „wygooglować” je, by sprawdzić, czy ktoś już nie prostował zawartych w nich treści.

Warto pomyśleć.

tg

 

Admin Admin

Udostępnij:


Komentarze

Brak komentarzy...

Zostaw komentarz