REKLAMA

AKTUALNOŚCIMiastoPowiatSportRozrywkaNaukaTurystykaNa SygnaleKącik PrasowyKulturaPrzetargi i komunikatyWybory

Znaleziona, porwana, odzyskana - niesamowita historia Roksi

Kącik Prasowy

"Zauważyłam idące w moim kierunku dwie kobiety, podbiegły do mnie, zaczęły szarpać za smycz i coś krzyczeć. Prosiłam o zachowanie spokoju i wyjaśnienie o co chodzi. Jednak nie chciały rozmawiać, a jak zorientowały się, że nie puszczę smyczy odpięły psa, zabrały na ręce i uciekły do samochodu" - niesamowitą historię suczki Roksi znaleźliśmy na fanpage;u Bezpieczna Łapa TOZ koło Gliwice. Cytujemy ją poniżej - co o niej sądzicie?

Galeria zdjęć


REKLAMA

HISTORIA ROKSI - CZY POWINNA WRÓCIĆ DO POPRZEDNICH WŁAŚCICIELI.?

 

Pani Ola pisze:
psiaka znalazłam 15 kwietnia 2016r. ok godziny 10 przy ulicy Bojkowskiej 85. Piesek stał przy płocie i szczekał. Spędziłam z nią dwie godziny na dworze, w nadziei, że może ktoś jej szuka. Pies był bardzo zmęczony,brudny,spragniony i głodny. Napiła się i usnęła koło mnie.


Ok. godziny 12 zabrałam psa do weterynarza(dr Cymryłowicz), powiadomiłam schronisko o całej sprawie i w porozumieniu z nimi zabrałam psa do domu. Zostawiłam swoje dane na wypadek, gdyby znalazł się właściciel.
Żona Pana Cymbryłowicza stwierdziła, że piesek jest skrajnie wychudzony, wymęczony, zaleciła zabrać do domu, nakarmić i dać odpocząć. Doktor Cymbryłowicz obejrzał łapkę, stwierdził, że była złamana i jest źle zrośnięta.

Umieściłam informację na Facebooku z opisem całego zdarzenia z nadzieją na odnalezienie właścicieli. Ponieważ pracuję w miejscu, gdzie zatrudnionych jest ponad 600 osób również tu zostawiłam informację o całej sprawie. Napisałam również maila do różnych organizacji z prośbą o pomoc.
Pieska nakarmiłam, wykąpałam, odrobaczyłam, odpchliłam, usunęłam mnóstwo olbrzymich kleszczy.
Piesek zadomowił się i tak minęły nam prawie dwa miesiące.
07 czerwca odezwała się do mnie na facebooku młoda dziewczyna, niepełnoletnia twierdząc, że pies należy do niej.
Ze względu na brak dowodów oraz biorąc pod uwagę fakt w jakim stanie był pies w momencie znalezienia odmówiłam wydania. Sugerowała,że w zamian odda mi innego szczeniaka. Wg niej pies został skradziony z posesji w nocy 14 kwietnia. Stan, co widać na zdjęciach, w jakim ją znalazłam nie świadczył jednak o niczym dobrym.

14 czerwca jak każdego dnia wyszłam z psem na spacer, pies zapięty na smyczy. Zauważyłam idące w moim kierunku dwie kobiety, podbiegły do mnie, zaczęły szarpać za smycz i coś krzyczeć. Prosiłam o zachowanie spokoju i wyjaśnienie o co chodzi. Jednak nie chciały rozmawiać, a jak zorientowały się, że nie puszczę smyczy odpięły psa, zabrały na ręce i uciekły do samochodu. Wszystko działo się bardzo szybko, strasznie żałuję, że nie udało mi się ich powstrzymać. Zdążyłam zapamiętać ostatnie numery rejestracji. Natychmiast po zdarzeniu zadzwoniłam do TOZ Bezpiecznalapa. Poinformowałam również policję telefonicznie i następnego dnia rano pojechałam na komisariat złożyć doniesienie o popełnieniu wykroczenia.
Z informacji, które uzyskałam od asp Grochowolskiego jacyś ludzi kilka dni wcześniej zgłosili się również na Komisariat, powiedzieli, że mają informację, że ich pies przebywa u mnie. Podobno dzielnicowy był u nas w domu, ale widocznie byłam wtedy w pracy. Te osoby nie zaczekały na interwencję Policji, postanowili porwać psa na własną rękę.

Po tygodniu od zgłoszenia na Policję skontaktował się ze mną Pan Grochowolski z prośbą, abym razem z funkcjonariuszami pojechała pod adres wskazany przez Państwa..... (osoby, które porwały psa) celem identyfikacji zwierzęcia.
Gdy zajechaliśmy na miejsce, a Roksi usłyszała mój głos przedarła się przez metalową bramę(brak zabezpieczeń) i z radości aż mnie przewróciła. Była okropnie brudna, bardzo chuda.
Ze względu na to, że rzekomi właściciele nie posiadali żadnych dowodów na to, że pies należy do nich ( żadnych szczepień, brak książeczki zdrowia, czipa, nic) Policja w porozumieniu z Panią Prokurator postanowiła, że zabieramy psa i że trafi on do mnie. Stałam się jej opiekunem prawnym.
Piesek był bardzo przestraszony, okropnie brudny, zaniedbany, ilość insektów, robali, którą z niej wyciągnęłam podczas kąpieli była przerażająca. Pies bał się podejść do miski, by zjeść przygotowane dla niej jedzenie, jadła natomiast trawę i różne rośliny zielone.

Na Komisariacie podpisałam specjalny protokół o przekazaniu psa, sprawa miała trafić sądu. Obecnie Roksi jest cały czas z nami.

Zdjęcia i tekst pochodzą ze strony: https://www.facebook.com/toz.gliwice/posts/1097457177015931

REKLAMA

Admin Admin

Udostępnij:


bezpieczna łapa toz koło gliwice

Komentarze

Brak komentarzy...

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

REKLAMA

AKTUALNOŚCI

Głosowanie

Zobacz wyniki

REKLAMA

KALENDARZ WYDARZEŃ

22
Wtorek
Październik 2019
Październik
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
30
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
123
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłwa

REKLAMA